-Nie
możliwe! - krzyknęłam niemogąc uwierzyć, że mój o dwa lata
starszy brat znowu mnie pokonał w pojedynku. Mężczyzna odkąd
pamiętam był najgorszy we władaniu mieczem w całym królestwie,
jednak zawsze wygrywał ze mną.
-Uśmiechnij
się młoda. Pamiętasz nasz zakład? - uśmiechnął się arogancko,
odgarniając czerwone kosmyki z oczu.
-Tak
pamiętam. Mam przeczytać jakieś kodeksy. - mruknęłam podchodząc
do brata i poprawiając mu zielony krawat. - Naprawdę pasuje ci
garnitur.
-A
tobie ta biała suknia. Powinnaś częściej takie zakładać. -
stwierdził poprawiając moją fryzurę. Kiedy tylko skończył,
podniósł broń i wręczył mi ją.
-Zapamiętaj,
kiedyś cię pokonam! - roześmiałam się chwytając go pod rękę i
razem opuściliśmy dziedziniec.
Piękny,
puszysty, czerwony dywan prowadził do srebrnego tronu, wysadzanego
zielonymi kamieniam szlachetnymi. Na zdobionym siedzisku prezentował
się dumnie król, a obok jego żona, czerwonowłosa kobieta o
niebieskich oczach. Shin jako pierworodny syn, stał po prawej stronie władcy i witał
podchodzących przybyszów. Ja wraz z moją dziesięcioletnią
siostrzyczką stałyśmy przy wejściu na salę i witałyśmy gości
na dorocznym balu. Ów bal był organizowany na cześć tygodnia
kwiatów – najbardziej kolorowego i radosnego święta w całym
królestwie. Każdemu z siedmiu dni przypisowano jeden kwiat, którego
motyw gościł wśród mieszczan i rodziny królewskiej, targi
odbywające się każdego dnia przybrane są w wyroby z danej
rośliny, a kiedy nadchodzi wieczór najsłynniejszy bard w mieście
zaczyna muzykować.
Hol powoli zapełniał się szlachtą i władcami
sąsiednich krain, a piękne suknie, rówinie pięknych pań i stukoty
obcasów, sprawiały że pomieszczenie nabierało kolorów i życia.
Pary ustawiały się do powitania króla i audiencji, zawsze mnie bawiło jak niektórzy ze podupadajacej szlachty
próbowali się podlizać władcy dla zysku, jednak ojciec
nie dawał się przekabacić. Kiedy zegar wybił godzinę
dziewietnastą, król wstał i dostoinym krokiem wystąpił na środek
sali. Pośpiesznie do niego dołaczyłam, aby jak tradycja nakazuje,
rozpocząć bal przez pierwszy taniec władcy ze swoją najstarszą
córką.
-Pozwolisz?
- Ojciec z uśmiechem ukłonił się i chwycił moją dłoń. Nie
zdążyłam nawet odpowiedzieć, bo już po chwili wirowaliśmy po
parkiecie, a kolejne pary powoli dołączały i zatracały się w
tańcu. - Wyglądasz pięknie, jak twoja matka
-Może
faktycznie powinnam częściej upinać włosy, jak kiedyś ona – uśmiechnęłam
się
-Powinnaś,
nie wypada damie dobywać miecza i pojedynkować się z bratem
-Widziałeś?
- byłam pewna, że nikt nie obserwował mojego pojedynku z Shinem. Miałam
zakaz zbliżania się do broni, ale mimo to nie było nikogo kto
dorównał by mi umiejętnościami w łuku, lub władaniem mieczem,
za wyjątkiem brata.
-Oczywiście,
za szybko atakujesz, daj przeciwnikować wykonać pierwszy ruch –
pogłaskał mnie po policzku – mam dla ciebie niespodzinkę
-Jaką?
-Gdybym
ci powiedział to nie była by już niespodzianka - stwierdził
śmiejąc się.
Muzyka
ucichła na moment, by pozwolić damom zmienić partnerów.
-Witam
Szmaragdowy Królu - usłyszałam znajomy mi głos.
-O!
Książe Eren! Dobrze cię widzieć. - Król rozpromnienił się na
widok syna swojego bliskiego przyjaciela z Rubinowego Królestwa.
Brązowowłosy mężczyzna o oczach jak dwa rubiny, już od dwóch
lat zabiegał o moje względy, jednak bez skutku.
-Ciebie
królu także... Księżniczka Kamate? Piękna jak zwykle - ucałował
moją dłoń.
-Dawno
się nie widzieliśmy Lordzie Eren. - ukłoniłam się.
-Czy
mogę prosić do tańca?
-Proszę
o wybaczenie, ale obiecałam bratu. - odpowiedziałam szybko, chcąc
uniknąć kępującej sytuacji.
-Twój
brat poczeka. Dotrzymaj towarzystwa gościowi. - powiedział surowo
ojciec zostawiając nas samych sobie. Już od lat mój ojciec chciał
zeswatać mnie i Eren'a, jego marzeniem był ślub, który sprawi, że
oba królestwa staną się jednym. Mężczyzna szybko pochwycił mnie
do tańca. Znałam go od dzieciństwa i zawsze obrywał po
głowie, za dokuczanie innym dzieciom, nie poprawne trzymanie łuku,
czy straszenie mnie wieczorami.
-Chyba drugi raz widzę cię w białej sukni, to jakaś specjalna
okazja?
-Matka
kazała mi ją założyć, a jej wolę się nie buntować –
spojrzałam w jej stronę, właśnie tańczyła z Hrabią Akihito.
-Nie
dziwię się. Podobno mają coś ogłosić gdy... - nie skończył bo
nagle cała sala ucichła, podobnie jak muzyka. Wrota się otwarły i
zaczęto dmuchać w trąby. Pierwsze na co zwróciłam uwagę w
przybyszu to były białe ułożone w nieładzie włosy i
nieskazitelna, bardzo blada cera. Mężczyzna przyodziany w piękną
płytową zbroję, poruszał się dostojnie z gracją, a wszystkie
kobiety podziwiały jego specyficzną urodę, idealną budowę ciała
i bardzo przystojną twarz. Zmierzając w kierunku króla, spojrzał
na mnie i wtedy zrozumiałam. Tęczówki wyglądajace jak diamenty z
czarną skazą będąca źrenicą. Więc on był...
Hej, hej, bardzo fajne opowiadanie! :D Czekam na ciąg dalszy i chciałam Ci też zwrócić uwagę na chyba niespecjalny błąd: "To chyba drugi raz widzę cię w białej sukni, to----> takaś <----specjalna okazja?" :P Weny i zapału życzę! ^^
OdpowiedzUsuńDziękuję :D Postaram się bardziej \(>.<)/
UsuńPraktyka czyni mistrza, w to nie wątpię! ^^
Usuń