Opis

Po wielu latach pokoju i dobrobytu, głód i bieda zaglądają w oczy najbardziej urodzajnemu krajowi. Intrygi rodziny królewskiej przechodzą na porządek dzienny, a inne państwa starają się to wykorzystać. Chętnych jest wielu, ale korona... tylko jedna.

wtorek, 21 kwietnia 2015

Rozdział 1: Układy - część 1

-Nie możliwe! - krzyknęłam niemogąc uwierzyć, że mój o dwa lata starszy brat znowu mnie pokonał w pojedynku. Mężczyzna odkąd pamiętam był najgorszy we władaniu mieczem w całym królestwie, jednak zawsze wygrywał ze mną.
-Uśmiechnij się młoda. Pamiętasz nasz zakład? - uśmiechnął się arogancko, odgarniając czerwone kosmyki z oczu.
-Tak pamiętam. Mam przeczytać jakieś kodeksy. - mruknęłam podchodząc do brata i poprawiając mu zielony krawat. - Naprawdę pasuje ci garnitur.
-A tobie ta biała suknia. Powinnaś częściej takie zakładać. - stwierdził poprawiając moją fryzurę. Kiedy tylko skończył, podniósł broń i wręczył mi ją.
-Zapamiętaj, kiedyś cię pokonam! - roześmiałam się chwytając go pod rękę i razem opuściliśmy dziedziniec.

Piękny, puszysty, czerwony dywan prowadził do srebrnego tronu, wysadzanego zielonymi kamieniam szlachetnymi. Na zdobionym siedzisku prezentował się dumnie król, a obok jego żona, czerwonowłosa kobieta o niebieskich oczach. Shin jako pierworodny syn, stał po prawej stronie władcy i witał podchodzących przybyszów. Ja wraz z moją dziesięcioletnią siostrzyczką stałyśmy przy wejściu na salę i witałyśmy gości na dorocznym balu. Ów bal był organizowany na cześć tygodnia kwiatów – najbardziej kolorowego i radosnego święta w całym królestwie. Każdemu z siedmiu dni przypisowano jeden kwiat, którego motyw gościł wśród mieszczan i rodziny królewskiej, targi odbywające się każdego dnia przybrane są w wyroby z danej rośliny, a kiedy nadchodzi wieczór najsłynniejszy bard w mieście zaczyna muzykować.
Hol powoli zapełniał się szlachtą i władcami sąsiednich krain, a piękne suknie, rówinie pięknych pań i stukoty obcasów, sprawiały że pomieszczenie nabierało kolorów i życia. Pary ustawiały się do powitania króla i audiencji, zawsze mnie bawiło jak niektórzy ze podupadajacej szlachty próbowali się podlizać władcy dla zysku, jednak ojciec nie dawał się przekabacić. Kiedy zegar wybił godzinę dziewietnastą, król wstał i dostoinym krokiem wystąpił na środek sali. Pośpiesznie do niego dołaczyłam, aby jak tradycja nakazuje, rozpocząć bal przez pierwszy taniec władcy ze swoją najstarszą córką.
-Pozwolisz? - Ojciec z uśmiechem ukłonił się i chwycił moją dłoń. Nie zdążyłam nawet odpowiedzieć, bo już po chwili wirowaliśmy po parkiecie, a kolejne pary powoli dołączały i zatracały się w tańcu. - Wyglądasz pięknie, jak twoja matka
-Może faktycznie powinnam częściej upinać włosy, jak kiedyś ona – uśmiechnęłam się
-Powinnaś, nie wypada damie dobywać miecza i pojedynkować się z bratem
-Widziałeś? - byłam pewna, że nikt nie obserwował mojego pojedynku z Shinem. Miałam zakaz zbliżania się do broni, ale mimo to nie było nikogo kto dorównał by mi umiejętnościami w łuku, lub władaniem mieczem, za wyjątkiem brata.
-Oczywiście, za szybko atakujesz, daj przeciwnikować wykonać pierwszy ruch – pogłaskał mnie po policzku – mam dla ciebie niespodzinkę
-Jaką?
-Gdybym ci powiedział to nie była by już niespodzianka - stwierdził śmiejąc się.

Muzyka ucichła na moment, by pozwolić damom zmienić partnerów.
-Witam Szmaragdowy Królu - usłyszałam znajomy mi głos.
-O! Książe Eren! Dobrze cię widzieć. - Król rozpromnienił się na widok syna swojego bliskiego przyjaciela z Rubinowego Królestwa. Brązowowłosy mężczyzna o oczach jak dwa rubiny, już od dwóch lat zabiegał o moje względy, jednak bez skutku.
-Ciebie królu także... Księżniczka Kamate? Piękna jak zwykle - ucałował moją dłoń.
-Dawno się nie widzieliśmy Lordzie Eren. - ukłoniłam się.
-Czy mogę prosić do tańca?
-Proszę o wybaczenie, ale obiecałam bratu. - odpowiedziałam szybko, chcąc uniknąć kępującej sytuacji.
-Twój brat poczeka. Dotrzymaj towarzystwa gościowi. - powiedział surowo ojciec zostawiając nas samych sobie. Już od lat mój ojciec chciał zeswatać mnie i Eren'a, jego marzeniem był ślub, który sprawi, że oba królestwa staną się jednym. Mężczyzna szybko pochwycił mnie do tańca. Znałam go od dzieciństwa i zawsze obrywał po głowie, za dokuczanie innym dzieciom, nie poprawne trzymanie łuku, czy straszenie mnie wieczorami.
-Chyba drugi raz widzę cię w białej sukni, to jakaś specjalna okazja?
-Matka kazała mi ją założyć, a jej wolę się nie buntować – spojrzałam w jej stronę, właśnie tańczyła z Hrabią Akihito.
-Nie dziwię się. Podobno mają coś ogłosić gdy... - nie skończył bo nagle cała sala ucichła, podobnie jak muzyka. Wrota się otwarły i zaczęto dmuchać w trąby. Pierwsze na co zwróciłam uwagę w przybyszu to były białe ułożone w nieładzie włosy i nieskazitelna, bardzo blada cera. Mężczyzna przyodziany w piękną płytową zbroję, poruszał się dostojnie z gracją, a wszystkie kobiety podziwiały jego specyficzną urodę, idealną budowę ciała i bardzo przystojną twarz. Zmierzając w kierunku króla, spojrzał na mnie i wtedy zrozumiałam. Tęczówki wyglądajace jak diamenty z czarną skazą będąca źrenicą. Więc on był...

3 komentarze:

  1. Hej, hej, bardzo fajne opowiadanie! :D Czekam na ciąg dalszy i chciałam Ci też zwrócić uwagę na chyba niespecjalny błąd: "To chyba drugi raz widzę cię w białej sukni, to----> takaś <----specjalna okazja?" :P Weny i zapału życzę! ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :D Postaram się bardziej \(>.<)/

      Usuń
    2. Praktyka czyni mistrza, w to nie wątpię! ^^

      Usuń